Aplalogia

απλά λόγια, z gr. proste słowa

Zbliżam się do pięćdziesiątki, więc pisze.
No bo co innego mam robić?

Komentarz pierwszy, czyli o Bogu, który spotkał Żyda z poganinem.

Chciałbym zacząć nową serię - komentarze. Na ten moment chodzi o teksty biblijne. Jak wspominałem, moja praca polega na komentowaniu, co tydzień, wybranych tekstów biblijnych. Rytm wyznacza oczywiście liturgia katolicka. Daje mi to okazję do przemyślenia na nowo niektórych pasaży biblijnych, próby odkrycia ich znaczenia zamierzonego przez autorów i ich ewentualnej aktualności dzisiaj...

List czwarty, czyli o książce Theissen'a i o tym, co zrobiła w moim życiu.

Czy zdarza się wam, czytając po raz kolejny ten sam tekst biblijny, spojrzeć na niego w całkowicie nowym świetle? Pewnego dnia odkryć jego nowy sens, zobaczyć w nim coś, czego nigdy wcześniej albo nie widzieliście, albo nie odważyliście się zobaczyć? Pewnie tak. Ja chciałbym pójść jeszcze dalej i postawić pytanie...

List trzeci, no to teraz o zmartwychwstaniu!

Rozpisałem się w moim poprzednim liście, a i tak nie skończyłem. No bo nie poruszyłem jeszcze jednej rzeczy, o którą dopytywał mnie mój współbrat, ksiądz w czasie naszego słynnego przesłuchania. Mianowicie nic nie napisałem o mojej wierze (lub niewierze) w zmartwychwstanie Jezusa. Więc wierzę czy nie? Pytanie postawione, nie można uciec od odpowiedzi...

List drugi, czyli co jest nie tak z moją wiarą...

Po moim pierwszym liście można byłoby postawić pytanie, co właściwie jest nie tak z moją wiarą? Czemu niektórzy uważają mnie za heretyka? Pytanie jest ciekawe, bo nie przypominam sobie, żebym w sposób otwarty negował któryś z dogmatów katolickich...

List pierwszy, więc kila słów o mnie...

No więc od czego tutaj zacząć? Od bardzo dawna zadawałem sobie pytanie w jaki sposób pisać o tym, co dla mnie ważne. No właśnie, jak to robić? Ktoś może postawić pytanie: a po co właściwie to robić? Po co zapisywać rzeczy, o których się myśli i o których czasem się mówi. Czy ich wypowiadanie sobie samemu albo innym nie wystarcza? No właśnie po co...